Jak to się zaczęło – historia Femicare

 

Historia Femicare jest nieco starsza niż te 10 lat .. zupełnie jak w bajkach zaczęło się dawno dawno temu , kiedy ludzie jeździli do pracy fiatem 126p… był rok 2000 i pewna wspaniała osoba , bardzo bliska mi osoba, położna jeździła takim fiatem do pracy na 6 rano . Ja miałam do odbycia w oddziale latem 2000 roku pierwszą praktykę wakacyjną tzw pielęgniarską …

Udało mi się załapać na praktykę w oddziale ginekologiczno- położniczym w Grudziądzu. Wstawałam około 5, po drodze sprzed domu moich rodziców o 5:30 zabierała mnie moja ukochana Basia i nieśmiertelnym fiacikiem jechałyśmy do pracy. Barbara Ochocka – choć przez niektórych traktowana nieco z przymróżeniem oka, dla mnie jest wzorem , ponieważ okazywała empatię nie tylko pacjentom ale także studentom, stażystom i adeptom wszelkich kierunków medycznych. Dzięki takim osobom nauczyłam się pracy od podstaw, do dziś umiem zrobić zastrzyk, podłączyć kroplówkę, zmierzyć ciśnienie, zmienić opatrunek, umyć, spakować i sterylizować narzędzia. Dzięki Basi na całe medyczne życie nauczyłam się pewnych zasad, o których nie nauczą się na studiach, a które powinno się wiedzieć… wtedy podczas tej praktyki marzyłam, że jak uda mi się skończyć te studia – co bez poślizgu trwało 6 lat, potem staż przez rok a potem może uda mi się dostać na specjalizację… I daj Boże uda się ją skończyć…

Dla wierzących – chyba opatrzność nade mną czuwała, dla ateistów to wynik mojej ambicji i uporu oraz wiecznej walki o przetrwanie w trudnym świecie ówczesnego ordynatora…

I tak sobie w tym fiaciku marzyłam, że jak mi się wszystko uda… to będę miała gabinet i że koniecznie chciałbym aby pracowała ze mną Basia…

udało się…

Po ponad 14 latach od rozpoczęcia ścieżki medycznej zdałam egzamin specjalizacyjny…

Moj szef, jako mężczyzna, który nienawidzi kobiet, w pewnym sensie pomógł mi dojść do tego miejsca, w którym obecnie się znajduję. Nie po drodze był mu rozwój asystentów, a jakiekolwiek próby zmian na nowe czy lepsze powodowały wezwanie na dywanik…

Jedna z takich rozmów z szefem zmotywowała mnie mocno do stworzenia miejsca, gdzie mogę rozmawiać z kobietami tak jak chcę, gdzie mogę je leczyć jak umiem najlepiej, gdzie nie patrzę tylko na srom, pochwę, usg, ale na całość, a czasem nawet na otoczenie pacjentki, bo obszerny wywiad ma duże znaczenie.

Od początku gabinetu na Brzeźnej 14 było mnóstwo zazdrości – prawdopodobnie wynikającej z faktu nieumiejętności komunikacji z pacjentem… wiem, że umiem to robić dobrze i nikomu nie zabraniam mieć takiego kontaktu ze swoimi pacjentkami…

Dziś z perspektywy czasu mogę śmiało podziękować Basi, za realną pomoc w mojej edukacji oraz zupełnie przypadkiem dr Iwanierowi za kopnięcie mnie w pewnym momencie w cztery litery – gdyby nie zły szef nie miałabym odwagi wypuścić się i rozwinąć skrzydeł …

I tak 21 kwietnia 2014 na Brzeźnej 14 przyjęłam pierwszą pacjentkę…

Wiele się zmieniło, do zespołu dołączy nowe osoby  dr Przyłucka, dr Burysz, dr Anna – Drabik- Kruczkowska, dr Petranyuk, dr Szołczyński…

Nasza kosmetolog Małgorzata – Sender Czyżo wraz z fizjoterapeutką Alicją Łęgowską rozwijają nową metodę terapii blizn – innowacyjna w skali kraju , ponieważ dotyczącą miejsc intymnych.

Dzięki całemu zespołowi obdarzyło nas zaufaniem ponad 12.000 osób,  czego część pacjentek bywało w naszej klinice wielokrotnie. Przez te 10 lat urodziło nam się około 1000 dzieci (liczę nie tylko pacjentki prowadzące ciążę od deski do deski, ale też takie panie, które przyszły tylko raz na usg albo konsultacje). W tym czasie udało się wykonać mnóstwo zabiegów innowacyjnych z użyciem laserów, osocza bogatoplytkowego czy thermiva .

Z pewną dozą sentymentu patrzę wstecz i cieszę się, że dzięki pacjentkom dążącym do tego, by czuć się zaopiekowane, my możemy się rozwijać, oferując naszym pacjentkom usługi na najwyższym poziomie .

Ufam, że po 10 latach cały zespół jest nie tylko starszy, ale też po prostu bogatszy o nowe doświadczenia .

Z okazji jubileuszu życzę wszystkim współpracownikom sił do zgłębiania wiedzy i zdobywania doświadczenia dla dobra pacjentek i spokojnego snu personelu.

 

jchost